Copyright Parafia Bournemouth

Sonda

Jak oceniasz swoją znajomość angielskiego?
 

Kanały RSS

Bądź z nami na bieżąco - kliknij!

Odwiedziło nas

gości: 114642
Copyright Parafia Bournemouth
Proces Jezusa Nazarejczyka Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Anna Klimaszewska   
04.02.2008.

Proces Jezusa Nazarejczyka, syna cieśli, dwa tysiące lat później – Nazarejczyk niewinny.

Prawie dwa tysiące lat temu na krańcach Imperium Rzymskiego odbył się sąd nad buntownikiem. Zarzucano mu podburzanie tłumów przeciwko władzy i samozwańcze tytułowanie się królem. Skazano go na śmierć. Ukrzyżowano kilka godzin później. Człowiek ów umarł po kilku godzinach. Władze obawiały się, że jego zwolennicy wykradną ciało i wywołają zamieszki więc przy grobie postawiono straże.

Historia jakich wiele. W imieniu cesarza na śmierć skazywano setki ludzi dziennie, byli wśród nich buntownicy, poeci, złoczyńcy, żołnierze, niejeden samozwańczy król. Ten proces był pod każdym względem niezwykły. Sądzono Jezusa Nazarejczyka, syna cieśli. Mówiono o nim, nauczyciel, bo ostatnie trzy lata życia wędrował po Palestynie, nauczał, uzdrawiał, wypędzał złe duchy w imię Boga Jahwe, nazywał się nawet jego synem. Podążały za nim tłumy. Starszyzna żydowska z niepokojem obserwowała rosnące rzesze zwolenników Nazarejczyka. W końcu postanowiono rozwiązać problem ‘definitywnie’. Chrystus został pojmany i rozpoczął się jego proces.

Oskarżono go o sprzeniewierzenie się prawu Mojżeszowemu więc proces rozpoczął się przed liczącym 71 osób trybunałem narodowo-religijnym Sanhedrynem. Trybunał zebrał się w nocy w domu arcykapłana Annasza. Jezusa pytano o jego uczniów i głoszoną naukę. Zgodnie z prawem oskarżony nie mógł świadczyć przeciwko sobie. Członkowie Sanhedrynu rozpoczęli obrady w niepełnym składzie od zebrania danych niezbędnych do rozpoczęcia procedury procesowej. Prawo żydowskie zawarte w Księdze Powtórzonego Prawa i Księdze Liczb stanowiło, że nikt nie mógł zostać skazany bez zeznań przynajmniej dwóch postronnych świadków. Formalny proces rozpoczęto około piątej rano od zeznań świadków. Z zeznań świadków nie wynikało, że Nazarejczyk był bluźniercą czy bezbożnikiem, lecz człowiekiem próżnym. Powoływano się na zdarzenia w świątyni sprzed dwóch lat, kiedy Jezus wypędzając kupców powiedział: "Ja tę świątynię, wzniesioną rękami, obrócę w gruzy i w trzy dni postawię inną, która nie rękami zbudowana będzie!" (Mk 14, 58).

Prowadzący proces zorientował się, że zeznania świadków nie wystarczą do skazania Chrystusa, postanowił więc zmusić go do mówienia i zmienić oskarżenie. Zapytano, sądzonego, czy jest synem bożym. Jeden z kapłanów - Kajfasz chciał, by Jezus świadczył przeciwko sobie łamiąc tym samym prawo. Pozytywna odpowiedź byłaby wystarczającym dowodem do wydania wyroku skazującego za bluźnierstwo. Chrystus odpowiedział: "Jeśli wam powiem, nie uwierzycie Mi i jeśli was zapytam, nie dacie Mi odpowiedzi" (Łk 22, 67-68). Rozczarowani członkowie Sanhedrynu zażądali pełniejszych wyjaśnień. Oskarżony odparł: ‘Jestem tym, o którym mówicie’ następnie zacytował słowa proroctwa z których jasno wynikało, że jest synem bożym, mesjaszem. Arcykapłan zareagował słowami: ‘’Bluźnierstwo! Na co nam jeszcze potrzebni świadkowie? Spójrzcie! Teraz słyszeliście bluźnierstwo! Jak wam się wydaje?" (Mt 26, 65-66). Członkowie trybunału jednogłośnie stwierdzili, że oskarżony jest winny i zasługuje na śmierć. Zgodnie ze zwyczajem arcykapłan rozdarł swoją szatę na znak dezaprobaty dla postawy skazanego.

Członkowie Sanhedrynu złamali przepisy dotyczące prowadzenia spraw karnych zawarte w Talmudzie. Proces odbywał się w nocy, a wyrok skazujący na śmierć zapadł w mniej niż godzinę od formalnego rozpoczęcia procesu wbrew przepisowi, że wyrok śmierci nie mógł być ogłoszony w tym samym dniu, w którym toczył się proces.

Jednocześnie nazwanie siebie Mesjaszem nie było w ówczesnych czasach czymś niezwykłym. Badacz włoski Giuseppe Ricciotti twierdzi, że nie było żadnego bluźnierstwa: "Nie było żadnego bluźnierstwa, dlatego że Jezus nie wypowiedział imienia Boga, ale z rozmysłem... użył słowa ‘MOC’, podobnie jak to czynili rabini" oraz - "fakt przypisania sobie, czy komuś innemu godności Mesjasza Izraela nie mógł być uznany za bluźnierstwo, co najwyżej za samochwalstwo człowieka egzaltowanego, za przechwałkę pomylonego" (Życie Jezusa Chrystusa, Warszawa 2001), czyli oskarżenie było bezpodstawne. Kapłanom zależało na szybkim skazaniu i ukrzyżowaniu Jezusa. Drzewo na krzyż przygotowano zaraz po wypłaceniu Judaszowi nagrody, później nie byłoby na to czasu.

Wyrok wydany przez Sanhedryn musiał zostać zatwierdzony przez namiestnika Judei – Poncjusza Piłata. Członkowie Sanhedrynu byli teraz oskarżycielami. Rozpoczął się proces cywilny lecz tym razem oskarżenia były natury polityczno-społecznej. Jezusowi zarzucano podburzanie tłumów przeciwko Cezarowi. Zgodnie z relacją Ewangelisty Jana Nazarejczyk został zaprowadzony do Piłata około szóstej rano ( a więc godzinę od momentu formalnego rozpoczęcia procesu). Oskarżyciele wywierali presję na Piłata, by uzyskać potwierdzenie wydanego już przez nich wyroku śmierci (mimo uchybień proceduralnych i braku dowodów winy). Piłat podkreślał wielokrotnie, że jest przekonany o niewinności Jezusa. Piłat odesłał Jezusa do Heroda by uzyskać przewagę nad oskarżycielami. Herod ubierając oskarżonego w szaty królewskie chciał pokazać, że Nazarejczyk nie jest bluźniercą czy rewolucjonistą, ale szaleńcem, którego można upokorzyć i kpić. Herod odesłał oskarżonego do Piłata wśród oburzonych okrzyków oskarżycieli.

Zabiegi Piłata i Heroda przekonanych o niewinności człowieka nie przyniosły oczekiwanych skutków, podjudziły tylko tłum i oskarżycieli. Tłum przekupiony przez arcykapłanów domagał się śmierci Nazarejczyka. Piłat usiłował jeszcze zamiast na śmierć skazać Jezusa na ubiczowanie, jednak to nie usatysfakcjonowało tłumu. Piłat umywając ręce stwierdził: ’’Nie winienem ja krwi tego Sprawiedliwego. Wasza to rzecz" i zatwierdził wyrok Sanhedrynu. Wyrok wykonano.

Chrystus nie był groźnym rewolucjonistą, nie stanowił zagrożenia politycznego. Gdyby tak było Piłat nie starałby się go uwolnić, a ponadto wszcząłby postępowanie przeciw apostołom i uczniom Jezusa. Uniewinnienie Nazarejczyka pociągało za sobą groźbę zamieszek, osłabienie autorytetu władzy rzymskiej a także konflikt z Sanhedrynem, by może nawet konieczność oskarżenia ich o krzywoprzysięstwo. Piłat wybrał rozwiązanie zadowalające tłum. Utrzymując porządek społeczny wybrał ‘mniejsze zło’.

W 1933 roku w Jerozolimie odbyła się rewizja procesu Jezusa Nazarejczyka syna Józefa cieśli. Pięciu uczonych w piśmie wydało drugi wyrok przy czterech głosach za, jednym przeciw: „Pierwotna wypowiedź Sanhedrynu powinna być odwołana, gdyż niewinność oskarżonego została udowodniona i dlatego Jego skazanie stało się jedną z największych pomyłek, które zostały popełnione przez ludzi. Odwołanie jej stałoby się przyczyną chluby dla rasy żydowskiej” (Ricotti, op.cit). W procesie wzięto pod uwagę wszelkie okoliczności – błędy proceduralne, przekupionych świadków, brak dowodów winy, zmianę oskarżeń. Jezus Nazarejczyk został skazany przez tłum domagający się krwi.

 
Copyright Parafia Bournemouth
Copyright Parafia Bournemouth