|
90. rocznica odzyskania niepodległości była ważnym dniem dla wielu z nas. W poniższym artykule autor dzieli się z nami refleksją na temat polskości i uczuć jakie w nas to słowo budzi. Zapraszamy do lektury.
Nie będzie to
artykuł na temat wyższości kultury Wschodu lub Zachodu nad resztą
Europy, nie znajdziecie tutaj również bilansu historii, wojen
i przemian społeczno-gospodarczych na terenie Europy w okresie XX
wieku. Chciałbym przedstawić nasze – Polaków zachowania w
oparciu o obecną sytuacje emigracyjną zarówno w Polsce jak i
w Wielkiej Brytanii.
Miłość
i nienawiść to dwa przeciwlegle uczucia. Można nawet powiedzieć,
że są one dość skrajne, mimo to często występują równolegle
lub nawet przecinają się.Dlaczego tak się dzieje? Uczucie miłości
może sprawić, że poczujemy się jak za sterami maszyny o napędzie
atomowym, gotowym do pokonania każdego dystansu. Z nienawiścią
jest podobnie, zaprowadzić nas ona może głęboko tam, gdzie nikt
inny jeszcze się nie dokopał. Można zaryzykować
stwierdzenie, że miłość wynosi nas „pod Niebiosa”, jeśli
jednak nie sprawdzimy ilości paliwa w baku, droga w dół
okazać się może o wiele szybsza a lądowanie nie tyle
niespodziewane, co bolesne. Nienawiść, z
drugiej strony, wcina się w ziemie. Kopie korytarze w ciemnych
niedostępnych jaskiniach. Gdy przychodzi zmęczenie i strach
pozostaje jedynie długa i mozolna powrotna droga ku światłu.
Dlaczego to piszę?
Nasz system wartości oparty jest na powyższych dwóch
przykładach. Duma i radość z faktu posiadania polskiego paszportu
jest równie silna, co niechęć i wstyd w stosunku do
dziedzictwa narodowego. Oburzyłeś się
powyższym stwierdzeniem? Przypomnijmy sobie nasze rozmowy z
obcokrajowcami. Co skłonni bylibyśmy odpowiedzieć zapytani na
temat naszego kraju? Czy czulibyśmy się dumni wymieniając jednym
tchem polskich bohaterów wojennych, wspominając o
chrześcijańskich korzeniach Europy lub opowiadając o słynnych
pisarzach, muzykach i filmowcach? Spójrzmy
uważnie na uczucia, które nami kierują – zaryzykuję
stwierdzenie, że nie jesteśmy skłonni do opowiadania o naszym
kraju w superlatywach, jak to często mają w zwyczaju robić inne
narodowości. Być może jest to spowodowane faktem, iż w naszych
sercach obraz Polski ukazany jest, jako miejsce niesprawiedliwości
oraz powszechnego rozgoryczenia. Takie być może są nasze uczucia i
wpływ na nie mamy znikomy.
Wyobraźmy sobie
jednak sytuację odwrotną – teraz to my mamy okazję zapytać
obcokrajowca o wrażenia z pobytu w Polsce i w odpowiedzi słyszymy,
że: nasz kraj to mało znaczący katolicki zaścianek kontynentu,
któremu bliżej do Azji niż do Europy, ulicę naszych miast,
którymi snują się sznury zawistnych ludzi, przypominają
zapomniane wioski krajów trzeciego świata a niedbające o
siebie kobiety samotnie wychowują dzieci, które już dawno
zostały opuszczone przez własnych ojców – alkoholików… Czujesz jak wzrosło
Ci ciśnienie krwi? Jeśli tak się stało, to znaczy, że nadal
sercem czujesz się Polakiem, choć czasem rozum może podpowiadać
coś zupełnie innego. Spróbujmy na spokojnie przeanalizować
to, co naprawdę chcielibyśmy i potrafimy powiedzieć o nas samych.
Z jednej strony wstyd jest nam przyznać się do piękna Polskości a
jednocześnie, jeśli słyszymy obce słowa niechęci w kierunku
urody naszych Dziewczyn, gotowi jesteśmy znieść z ringu każdego
przeciwnika. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ nie w ludzkiej
naturze jest stawać przeciwko własnemu „stadu”.
Cóż jest
więc przyczyną, że tak często, nie potrafimy ze sobą
współpracować, czuć się dumni i zwyczajnie szczęśliwi z
faktu bycia Polakami? Być może mieliśmy nieszczęście zarazić
się trującym jadem, który sączy się z szerokiej gamy gazet
zarówno polskich jak i angielskich, które w bardzo
sprytny sposób ukazują obraz Polaka jako głupiego katolika
ze średniowiecznymi poglądami. Istnieje też możliwość, że nie
spotkaliśmy się jeszcze z Anglikami, którzy na dźwięk
słowa „Polska”,
przystają w miejscu i salutują na cześć polskich pilotów,
których odwaga i poświęcenie w walce o Wielka Brytanie
budziła śmiertelny postrach u wroga, szacunek Aliantów oraz
podziw u płci pięknej, dla której polski pilot był
synonimem męstwa i słowiańskiej fantazji. Czy w
środkach masowego przekazu można dowiedzieć się o okręcie
wojennym „Błyskawica”, której załoga w brawurowy sposób
w nocy z 4 na 5 maja 1942 - uratowała przed hitlerowskim nalotem
swój macierzysty port w Cowes na Isle of Wight? Po dziś
dzień, pokryta biało-czerwonymi flagami, wyspa położona pół
godziny drogi promem z Southampton jest miejscem organizowania
corocznych dni upamiętniających heroiczny wysiłek polskich
marynarzy. Wybierając się na
Isle of Wright, możemy również dowiedzieć się, że hasło
„Bóg, Honor, Ojczyzna” nigdy w historii Polski nie było
przyczyną wstydu, lecz narodowej dumy oraz źródłem odwagi i
męstwa.
Pozostaje nam wybór,
możemy kopać ostro w dół szukając kolejnych powodów
do atakowania własnego kraju i ciągle dziwić się, że otacza nas
jedynie ciemność i brud. Tak, trzeba być obiektywnym i nazywać
zło po imieniu. Wśród naszego narodu nie brak wad. Często
najbardziej rażą nas one na obcej ziemi. Generalizowanie byłoby
jednak ogromną niesprawiedliwością.
Czy można kochać i
cenić coś czego się nie zna? Raczej nie. Dlatego warto rozważyć
możliwość zapoznania się z historią własnego kraju. Polecam
dorobek jednego z najbardziej znanych i cenionych brytyjskich autorów
- Normana Davisa. Jego książki w sposób obiektywny oraz
szczegółowy opisują dzieje kontynentu Europejskiego na
przestrzeni wieków ze szczególnym uwzględnieniem
dziedzictwa narodowego Wielkiej Brytanii i Polski. Więcej informacji
o autorze oraz dostępnych publikacjach znajdziemy na stronie
internetowej http://www.davies.pl/.
Uwierzymy, że warto
Polskę kochać, po prostu… I że paradoksalnie - niektórzy
z nas musieli Ją opuścić, żeby to zrozumieć.
|