Copyright Parafia Bournemouth

Sonda

Co jest dla Ciebie najważniejszym elementem Bożego Narodzenia?
 

Kanały RSS

Bądź z nami na bieżąco - kliknij!

Odwiedziło nas

gości: 132484

Przeglądający

Odwiedza nas 2 gości

Logowanie






Hasło?
Konto? Zarejestruj się!
Copyright Parafia Bournemouth
  
Nowości
Popularne
  
Polska... Czyli? Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Redaktor: Tomasz Podpora   
15.11.2008.

godlo.jpg90. rocznica odzyskania niepodległości była ważnym dniem dla wielu z nas. W poniższym artykule autor dzieli się z nami refleksją na temat polskości i uczuć jakie w nas to słowo budzi. Zapraszamy do lektury.

Nie będzie to artykuł na temat wyższości kultury Wschodu lub Zachodu nad resztą Europy, nie znajdziecie tutaj również bilansu historii, wojen i przemian społeczno-gospodarczych na terenie Europy w okresie XX wieku. Chciałbym przedstawić nasze – Polaków zachowania w oparciu o obecną sytuacje emigracyjną zarówno w Polsce jak i w Wielkiej Brytanii.

Miłość i nienawiść to dwa przeciwlegle uczucia. Można nawet powiedzieć, że są one dość skrajne, mimo to często występują równolegle lub nawet przecinają się.Dlaczego tak się dzieje? Uczucie miłości może sprawić, że poczujemy się jak za sterami maszyny o napędzie atomowym, gotowym do pokonania każdego dystansu. Z nienawiścią jest podobnie, zaprowadzić nas ona może głęboko tam, gdzie nikt inny jeszcze się nie dokopał. Można zaryzykować stwierdzenie, że miłość wynosi nas „pod Niebiosa”, jeśli jednak nie sprawdzimy ilości paliwa w baku, droga w dół okazać się może o wiele szybsza a lądowanie nie tyle niespodziewane, co bolesne. Nienawiść, z drugiej strony, wcina się w ziemie. Kopie korytarze w ciemnych niedostępnych jaskiniach. Gdy przychodzi zmęczenie i strach pozostaje jedynie długa i mozolna powrotna droga ku światłu.

Dlaczego to piszę? Nasz system wartości oparty jest na powyższych dwóch przykładach. Duma i radość z faktu posiadania polskiego paszportu jest równie silna, co niechęć i wstyd w stosunku do dziedzictwa narodowego. Oburzyłeś się powyższym stwierdzeniem? Przypomnijmy sobie nasze rozmowy z obcokrajowcami. Co skłonni bylibyśmy odpowiedzieć zapytani na temat naszego kraju? Czy czulibyśmy się dumni wymieniając jednym tchem polskich bohaterów wojennych, wspominając o chrześcijańskich korzeniach Europy lub opowiadając o słynnych pisarzach, muzykach i filmowcach? Spójrzmy uważnie na uczucia, które nami kierują – zaryzykuję stwierdzenie, że nie jesteśmy skłonni do opowiadania o naszym kraju w superlatywach, jak to często mają w zwyczaju robić inne narodowości. Być może jest to spowodowane faktem, iż w naszych sercach obraz Polski ukazany jest, jako miejsce niesprawiedliwości oraz powszechnego rozgoryczenia. Takie być może są nasze uczucia i wpływ na nie mamy znikomy.

Wyobraźmy sobie jednak sytuację odwrotną – teraz to my mamy okazję zapytać obcokrajowca o wrażenia z pobytu w Polsce i w odpowiedzi słyszymy, że: nasz kraj to mało znaczący katolicki zaścianek kontynentu, któremu bliżej do Azji niż do Europy, ulicę naszych miast, którymi snują się sznury zawistnych ludzi, przypominają zapomniane wioski krajów trzeciego świata a niedbające o siebie kobiety samotnie wychowują dzieci, które już dawno zostały opuszczone przez własnych ojców – alkoholików… Czujesz jak wzrosło Ci ciśnienie krwi? Jeśli tak się stało, to znaczy, że nadal sercem czujesz się Polakiem, choć czasem rozum może podpowiadać coś zupełnie innego. Spróbujmy na spokojnie przeanalizować to, co naprawdę chcielibyśmy i potrafimy powiedzieć o nas samych. Z jednej strony wstyd jest nam przyznać się do piękna Polskości a jednocześnie, jeśli słyszymy obce słowa niechęci w kierunku urody naszych Dziewczyn, gotowi jesteśmy znieść z ringu każdego przeciwnika. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ nie w ludzkiej naturze jest stawać przeciwko własnemu „stadu”.

Cóż jest więc przyczyną, że tak często, nie potrafimy ze sobą współpracować, czuć się dumni i zwyczajnie szczęśliwi z faktu bycia Polakami? Być może mieliśmy nieszczęście zarazić się trującym jadem, który sączy się z szerokiej gamy gazet zarówno polskich jak i angielskich, które w bardzo sprytny sposób ukazują obraz Polaka jako głupiego katolika ze średniowiecznymi poglądami. Istnieje też możliwość, że nie spotkaliśmy się jeszcze z Anglikami, którzy na dźwięk słowa „Polska”, przystają w miejscu i salutują na cześć polskich pilotów, których odwaga i poświęcenie w walce o Wielka Brytanie budziła śmiertelny postrach u wroga, szacunek Aliantów oraz podziw u płci pięknej, dla której polski pilot był synonimem męstwa i słowiańskiej fantazji. Czy w środkach masowego przekazu można dowiedzieć się o okręcie wojennym „Błyskawica”, której załoga w brawurowy sposób w nocy z 4 na 5 maja 1942 - uratowała przed hitlerowskim nalotem swój macierzysty port w Cowes na Isle of Wight? Po dziś dzień, pokryta biało-czerwonymi flagami, wyspa położona pół godziny drogi promem z Southampton jest miejscem organizowania corocznych dni upamiętniających heroiczny wysiłek polskich marynarzy. Wybierając się na Isle of Wright, możemy również dowiedzieć się, że hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” nigdy w historii Polski nie było przyczyną wstydu, lecz narodowej dumy oraz źródłem odwagi i męstwa.

Pozostaje nam wybór, możemy kopać ostro w dół szukając kolejnych powodów do atakowania własnego kraju i ciągle dziwić się, że otacza nas jedynie ciemność i brud. Tak, trzeba być obiektywnym i nazywać zło po imieniu. Wśród naszego narodu nie brak wad. Często najbardziej rażą nas one na obcej ziemi. Generalizowanie byłoby jednak ogromną niesprawiedliwością.

Czy można kochać i cenić coś czego się nie zna? Raczej nie. Dlatego warto rozważyć możliwość zapoznania się z historią własnego kraju. Polecam dorobek jednego z najbardziej znanych i cenionych brytyjskich autorów - Normana Davisa. Jego książki w sposób obiektywny oraz szczegółowy opisują dzieje kontynentu Europejskiego na przestrzeni wieków ze szczególnym uwzględnieniem dziedzictwa narodowego Wielkiej Brytanii i Polski. Więcej informacji o autorze oraz dostępnych publikacjach znajdziemy na stronie internetowej http://www.davies.pl/.

Uwierzymy, że warto Polskę kochać, po prostu… I że paradoksalnie - niektórzy z nas musieli Ją opuścić, żeby to zrozumieć.

 
Copyright Parafia Bournemouth
Copyright Parafia Bournemouth